Publikacje Magdalena Kryźba

Publikacja w BIULETYNIE LOGOPEDYCZNYM ZARZĄDU GŁÓWNEGO TOWARZYSTWA LOGOPEDYCZNEGO NR 1(27) 2012 

                                                          Magdalena Kryźba

Studio Terapii Mowy w Brzezinach, Polskie Towarzystwo Logopedyczne Oddział Łódzki 

                                    Rady dla początkujących logopedów

Gdy trafia do mnie pacjent, rozpoczynam moje działania diagnostyczne. Na pierwszym spotkaniu oceniam co jest prawidłowo rozwinięte stosownie do wieku. Gdy zauważam nieprawidłowości, doszukuję się ich przyczyn. Problemy z jakimi trafiają pacjenci są bardzo zróżnicowane i dotyczą osób w różnym wieku. O tym wie każdy praktyk.

            Pacjent wymaga od logopedy odpowiedniego narzędzia diagnostycznego. Inaczej wykonam diagnozę u dzieci, które są w fazie przedjęzykowej, a zupełnie inaczej u tych posługujących się językiem. Sprawdzam gotowość do porozumiewania się, dążenie do kontaktów i współdziałania. Ważne są sposoby porozumiewania się dziecka z otoczeniem. Nawet gdy nie używa mowy, komunikuje się poprzez gesty, melodię mowy lub ruchy ciała w formie komunikatów. Zawsze należy zwracać uwagę na sygnały jakie przesyła dziecko. Mogą one być wydawane w funkcji sygnałów apeli lub sygnałów symptomów. Czasem dziecko wpatruje się w przedmiot, który chce dostać. Jeśli jest to możliwe, dokonuję wywiadu środowiskowego z najbliższą osobą z otoczenia dziecka i przeglądam jego dokumentację medyczną.Podstawowym dokumentem, z którym rodzic/opiekun przychodzi na pierwszą wizytę jest Książeczka Zdrowia Dziecka. Dowiaduję się z niej o przebiegu porodu, o ilości punktów jakie uzyskało dziecko zaraz po urodzeniu (Apgar), o stanie napięcia mięśni, o samodzielnym oddychaniu, o odruchach (układzie nerwowym). Wykorzystanie tych informacji niekiedy bywa najważniejsze przy szukaniu przyczyn nieprawidłowości. Dzisiaj dzieci są częściej badane, mają więcej wypisów ze szpitali niż dawniej i innych zaświadczeń czy opinii specjalistów mogących mieć ogromne znaczenie dla logopedy stawiającego diagnozę i planującego terapię. Sądzę, że powoli oddalamy się od czasów, gdzie rola logopedy kończyła się na postawieniu diagnozy i działaniach terapeutycznych. W dzisiejszych czasach efekt pracy jest najważniejszy. Wyniki terapii pacjentów decydują o wartości pracy wykonywanej nie tylko przez nas logopedów, ale nauczycieli, psychologów. Dlatego w kartach logopedycznych, wciąż ulepszanych dziennikach zajęć lub gotowych publikacjach zawsze powinien się znaleźć ostatni punkt: ewaluacja procesu terapeutycznego/ uzyskane efekty pracy.

  Kolejne badania, które przeprowadzam to ocena budowy i sprawności aparatu mowy . Dostępne karty do badań są wystarczające, by każdy mógł ocenić budowę i sprawność artykulatorów. Z mojego doświadczenia wynika, że nie zawsze badanie to uda się przeprowadzić na pierwszym spotkaniu. Nie wszystkie dzieci dadzą sobie zajrzeć do buzi, a mało które pozwoli na dotykanie szpatułką (konieczne przy ocenie zgryzu i wędzidełka podjęzykowego) nie znając i nie ufając terapeucie. Sądzę, że musimy być wyrozumiali i nic nie robić u dziecka na siłę. Oceniając warunki anatomiczne: budowę nosa, przegród nosowych, wielkość języka, długość i elastyczność wędzidełka podjęzykowego, budowę żuchwy, stan uzębienia, zgryz, budowę podniebienia, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden, bardzo ważny narząd, mający ogromny wpływ na realizację wokalizacji. Mam na myśli migdałki w skład ich wchodzą: migdałek gardłowy, migdałki trąbkowe, migdałki podniebienne i migdałek językowy. Migdałki stanowią barierę dla czynników chorobotwórczych, pełnią funkcję immunologiczną. Zdarza się, że dochodzi do częstych zapaleń samych migdałów. W przypadku częstych angin albo w przypadku przerostu migdałków podniebiennych może dochodzić do problemów z oddychaniem. Wskazane jest ich operacyjne wycięcie. W mojej praktyce zawodowej spotykam się z nowym problemem. Dzieci mają coraz częstsze stany zapalne górnych dróg oddechowych nasilające się wczesną wiosną i wczesną jesienią. Tor oddychania jest ustny. Przy stanach przewlekłych zmienia się budowa anatomiczna twarzy. Wygładza się fałda wargowo-nosowa, mięsień okrężny ust zmienia swoje napięcie, górna warga wygładza się i spłaszcza , dolna rozciąga się i wydłuża do dołu ( twarz adenoidalna). Taka zmiana powoduje kolejne nieprawidłowości: żuchwa opada do dołu, a na dnie jamy ustnej leży język, ( wiadomo, że prawidłowe ułożenie języka jest takie, że przy zwartych ustach i przymkniętych zębach opiera się on o podniebienie). Jeśli język leży płasko na dole, zmienia się jego środek ciężkości, a masa układa się niewłaściwie i nienaturalnie, buzia jest wciąż otwarta.Wtedy często zaburzona może być realizacja dźwięków z szeregu:(sz,ż,cz,dż,l,r) W jaki sposób my logopedzi możemy poradzić sobie z taką sytuacją?Przede wszystkim powinniśmy zaproponować rodzicom wizytę u specjalisty, w tym przypadku alergologa ( by nie przedłużać stanów przewlekłych, powodując w ten sposób powikłania). Możemy również zaproponować konsultację u otolaryngologa lub laryngologa, by ocenił stan anatomiczny i, jeśli jest potrzeba, zastosował odpowiednie leczenie. Kolejnym naszym krokiem powinno być włączenie zestawu ćwiczeń wzmacniających górną wargę i pionizujących język. Jeśli widoczna jest już zmiana w przesunięciu żuchwy w kierunku poprzednim, to konieczne są ćwiczenia ją cofające. Przy większych zmianach zalecamy konsultację z ortodontą. W związku z ciągłą aktywnością tzw. trzeciego migdała pojawiają się jeszcze inne problemy. Dzieci mają zatkane trąbki słuchowe ( migdał aktywny produkuje płyn, który zalewa ucho.) Niewłaściwe leczenie lub jego brak powodują, spowodowane zalegającym płynem, stany przewlekłe i w konsekwencji stałe, nieodwracalne ubytki słuchowe. Niektórzy logopedzi, pediatrzy sugerują usunięcie trzeciego migdała i przycięcie bocznych przygardłowych. W mojej 8-letniej praktyce kilkakrotnie spotkałam dzieci przed i po wycięciu migdałów. Muszę stwierdzić, że usuwane migdały coraz częściej odrastają ( obserwacja z praktyki własnej). Uważam, że decyzję o usunięciu migdałów powinien sugerować jedynie laryngolog lub otolaryngolog. Mowa dzieci z bardzo powiększonym migdałem jest możliwa do usłyszenia i rozpoznania zaraz po wejściu dziecka do gabinetu. Jest kluskowata, tłumiona. W mojej praktyce udało mi się znaleźć sposób, by mimo ograniczeń sprawdzić czy trzeci migdał jest aktywny i powiększony. Metodę tą stosuję rutynowo, przy każdym badaniu budowy artykulatorów. Migdał może być większy, jest to często uwarunkowane genetycznie. Ważne, by nie powodował zmian anatomicznych i innych powikłań w strukturach artykulatorów. Co natomiast zrobić, gdy migdał jest duży i powoduje problemy z torowością oddychania? Migdał jest aktywny w wieku wczesnodziecięcym, organizm traktuje go jako barierę ochronną dla drobnoustrojów blokując wejście w przestrzeń gardłową. Około 7-8 roku życia u większości populacji zanika. Jako logopeda zauważam tą właściwość i zawsze mam nadzieję, że rodzicowi uda się trafić do rozsądnego lekarza, który potrafi lekami obkurczać migdały. Każdy rok u dziecka jest ważny, ponieważ oddala go od zabiegu usuwania (obecnie u dzieci stosuje się najczęściej zabieg chirurgiczny lub laserowy mniej inwazyjny, niektórzy otolaryngolodzy stosują krioterapię).

Zrobienie pełnej diagnozy logopedycznej u dzieci w młodszym wieku przedszkolnym to co najmniej dwa spotkania. O czym warto poinformować rodziców na pierwszej wizycie.

Oceniam stan przyswojenia systemu językowego. Interesuje mnie w jaki sposób pacjent realizuje dłuższe wypowiedzi, oceniam dialog. Szczególnie ważna jest ocena form morfologicznych i operacji słowotwórczych. Dokonuję oceny jednostek elementarnych- wszystkich dźwięków mowy. Badam słuch fonemowy, kinestezję artykulacyjną, pamięciowe mechanizmy mowy. Badając lateralizację robię to standardowo oko, ręka, noga i ucho. U dzieci, które mają opóźniony rozwój mowy, lub wykazują innego rodzaju problemy ważne jest sprawdzenie lateralizacji usznej. Wykonuję to prosząc dziecko by odebrało dzwoniący telefon, lub podaję pudełeczko z malutkimi grzechoczącymi elementami by posłuchało. Próbę powtarzam 3 razy. Często zdarza się, że przy zaburzeniach w korze słuchowej mimo pełnej lateralizacji oka, ręki i nogi, ucho wciąż cechuje zmienność. Badanie warto powtarzać za każdym razem w czasie spotkań by mieć pełny obraz w jakim czasie dokonała się pełna lateralizacja uszna. Jeśli występują trudności wspomagam w trakcie terapii treningami słuchowymi i zestawami ćwiczeń.

            Rozsądny logopeda jest w stanie ocenić poziom kompetencji językowej i komunikacyjnej u każdego pacjenta, niezależnie od jego wieku. Dziwi mnie podejście wielu logopedów pracujących w poradniach, przedszkolach, którzy twierdzą, że 2,3-latek jest za mały, by rozpocząć terapię logopedyczną. W polskim piśmiennictwie i literaturze przedmiotu można znaleźć doskonałe pomoce diagnostyczne dostosowane do wieku i rodzaju zaburzeń. Mają bogatą szatę graficzną, są niezastąpioną pomocą dla dobrego terapeuty mowy. Zwykle dołączone są do nich opisy, w jaki sposób przeprowadzić badanie. Każdy logopeda powinien mieć w swoim warsztacie pracy kilka kart przeznaczonych do badania logopedycznego lub jedną rozbudowaną zawierającą wszystkie możliwe próby, które przeprowadza w zależności od przypadku, z jakim przyjdzie mu się spotkać w pracy. Tylko szczegółowo przeprowadzona diagnoza i odpowiednio zaplanowany proces terapeutyczny gwarantuje widoczne efekty pracy. Pracując w kilku miejscach jest to trudne, ale można to zorganizować tak, by każdy pacjent miał swoją kartę i plan pracy. Jest to dla mnie jasne, że kończąc rok szkolny każdy logopeda oprócz sprawozdania z ilości przyjmowanych dzieci powinien poświęcić kilkanaście minut, by uzupełnić proces ewaluacyjny i wpisać uzyskane wyniki pracy. Jest to cenne, ponieważ od nowego roku, po przerwie wakacyjnej, logopeda wie od czego dalej rozpocząć swoje działania terapeutyczne. Drodzy logopedzi, nie martwcie się i bez obaw wpisujcie uczciwie efekty oraz dalsze kierunki swoich działań. Jestem praktykiem i wiem dobrze, że wyniki pracy uzależnione są od systematyczności ćwiczeń naszych pacjentów w domu. Zaznaczmy to na koniec w podsumowaniu. Tylko wtedy budujemy obraz zgodny z prawdą. Bądźmy wiarygodni i uczciwi. Przeraża mnie często wypowiadana przez rodziców opinia, że logopeda nie może wiele pomóc. Mówią, że dzieci uczęszczają na zajęcia logopedyczne przez kilka lat, a ich problemy się nie zmniejszają. Wskazówki dla rodziców w jaki sposób mają rozwijać i stymulować rozwój mowy u swoich małych dzieci okazują się bezcenne. Prawidłowo edukowani rodzice są najlepszym sposobem na zapobieganie wadom wymowy u dzieci. Stąd tak ważne są zajęcia profilaktyczne w przedszkolach z grupami dzieci 3-letnich. W zupełności wystarczą one, by nie doprowadzić do wad wymowy u dzieci 5-6 letnich.

Logopeda powinien być traktowany jak „lekarz mowy, nauczyciel mowy”. Wszystkie zadania i ćwiczenia rodzice powinni powtarzać ze swoimi dziećmi regularnie i sumiennie. Tylko wtedy efektywność naszych działań będzie widoczna natychmiast. Nie obwiniam rodziców. Sądzę, że problem ma zupełnie inne podłoże. Rodzice nie mogą uczestniczyć w terapii logopedycznej, ponieważ nie ma ich w tym czasie w szkole lub przedszkolu. Tu powinna zadziałać pomysłowość logopedów, którzy mają obowiązek przeprowadzać pogadanki profilaktyczne w miejscu swojej pracy. Nie tylko na zebraniach dla rodziców dzieci z problemami, ale na ogólnych spotkaniach semestralnych. Logopeda powinien serdecznie zapraszać rodziców na zajęcia, które prowadzi z ich dziećmi. Nie dopuszczalne jest, by rodzic nie mógł uczestniczyć w terapii, jeśli tego chce. Pracuję już 8 rok i jeszcze nigdy żaden dyrektor placówki oświatowej nie odmówił mi możliwości przeprowadzenia pogadanki z rodzicami czy nauczycielami. Na zebraniach warto uświadomić rodzicom potrzebę zajęć specjalistycznych i konieczność ciągłego utrwalania wypracowanych efektów w trakcie terapii. Pracujemy ciężko, mamy wiele dzieci, mało godzin.Na efekt naszej pracy składa się wiele czynników. Nie pozwólmy, by logopeda kojarzył się wyłącznie z „dmuchaniem na wiatraczki” i przypadkowo rozdawanymi wierszykami i kolorowankami.

W jaki sposób logopeda jest postrzegany w placówce, gdzie pracuje w dużej mierze zależy od nas samych. Nie bójmy się rozmawiać z rodzicami, edukujmy, informujmy i bądźmy aktywni. Pamiętajmy, że logopeda jest nie tylko potrzebny, gdy u dziecka zaczynają się problemy z mową. Działajmy także prewencyjnie i informacyjnie.

Drodzy logopedzi, mam nadzieję, że dzieląc się moimi doświadczeniami, sprawdzonymi sposobami postępowania, ułatwię Wam trudną pracę, wymagającą wielu starań, pomysłowości. Znajdziecie dużo satysfakcji z wykonywanej pracy, a Wasi pacjenci z ogromnym zapałem i siłą będą uczyć się wciąż nowych umiejętności komunikacyjnych pozwalających na jeszcze lepszy kontakt z rówieśnikami i otaczającym światem. 

Bibliografia: 

Affolter F., Spostrzeganie, rzeczywistość, jezyk,Warszawa 1997.

Bochenek A., M. Reicher M., Anatomia człowieka, tom II, Warszawa 1989

Jaśkowski P., Neuronauka poznawcza. Jak mózg tworzy umysł, Warszawa 2009.

Jauer-Niworowska O., Dyzartria nabyta. Diagnoza logopedyczna i terapia osób dorosłych,Warszawa 2009.

Jauer-Niworowska O.,Kwasiborska J.,Dyzartria. Wskazówki do diagnozy różnicowej poszczególnych typów dyzartrii, Gliwice 2009.

Latkowski B., Otolaryngologia,Gardło i krtań, Warszawa 1998.

Michalak-Widera I., Logopedyczny test dla dzieci i młodzieży,2009.

Paluch A., Drewniak-Wołosz E., Mikosza L., Afa-skala. Jak badać mowę dziecka afatycznego?, Kraków 2005.

Pisula E., Danielewicz D., (red.), Wybrane formy terapii i rehabilitacji osób z autyzmem, Kraków 2005.

Rocławski B., Słuch fonemowy i fonetyczny. Teoria i praktyka, Gdańsk 2010.

Rocławski B., Podstawy wiedzy o języku polskim dla glottodydaktyków, pedagogów, psychologów i logopedów, Gdańsk 2001.

Tarasiewicz B., Mówię i śpiewam świadomie. Podręcznik do nauki emisji głosu, Kraków 2003.

______________________________________________________________________________________________                                                    BIS 4 marca 2015 Nr 9 (600)ROK XIII ISSN 1730-68
                                                     Logopeda, glottodydaktyk, trener biofeedback 

                          6 MARCA- EUROPEJSKI DZIEŃ LOGOPEDY

                6 marca 2013 r. po raz dziewiąty obchodzić będziemy Europejski Dzień Logopedów, Terapeutów Mowy. Celem tego święta jest zwrócenie uwagi na problemy w komunikowaniu się oraz ich wpływ na ludzkie zdrowie. Europejski Dzień Logopedy, w tym roku, upłynie pod hasłem „SLI, rozwój językowy, czytanie-pisanie" (Specific Language Impairment, language development, reading - writing). W tym dniu podejmuje się wiele działań w Polsce i w innych krajach europejskich , mających na celu szerzyć wiedzę z zakresu wsparcia logopedycznego. Uświadamiać w jaki sposób rozpoznawać i pomagać ludziom z trudnościami w komunikowaniu się. Dzieci, którym mowa rozwija później mają trudności w nauce pisania i czytania. Czują się niezrozumiane i mają trudności w kontaktach z innymi rówieśnikami. Wczesna interwencja specjalistyczna i działania terapeutyczne zmniejszają te trudności. Prawidłowy rozwój językowy daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, łatwiej wejść mu w interakcje społeczne, proces socjalizacji przebiega naturalnie. Dzięki umiejętności mówienia potrafi wyrazić swoje spostrzeżenia, pragnienia, uczucia oraz przeżycia.

Termin SLI, w obszarze języka angielskiego, stosowany coraz częściej przez badaczy i praktyków europejskich. Od kilku lat zaczął funkcjonować również w naszym kraju, głównie za sprawą przetłumaczonej na język polski publikacji L. B. Leonarda pt. „SLI - specyficzne zaburzenie rozwoju językowego".

Zaburzenie to opisywane już w latach 70-tych przez polskich badaczy językowych. Do dziś nie określono jednej obowiązującej nazwy. Spotkać więc możemy określenia opisujące ten typ zaburzeń nazywany: alalia, afazja rozwojowa, dysfazja, niedokształcenie mowy pochodzenia korowego, niedokształcenie mowy o typie afazji. O SLI mówi się w Polsce od kilku lat. Dzieci z takim problemem u nas spotykamy. Warto więc zapamiętać i nie bać się szukać pomocy specjalistycznej, by pomóc dzieciom w nabywaniu i rozwijaniu ich mowy.

Szeroko dyskutowany obecnie i budzący wiele kontrowersji termin SLI stosowany jest w odniesieniu do dzieci, u których obserwuje się znaczne ograniczenia w rozwoju zdolności językowych. Dzieci te uczą się języka wolno i nie zawsze uzyskują pełną sprawność. Deficytom języka nie towarzyszy deficyt intelektualny. Rozwój umysłowy tych dzieci jest prawidłowy. Nie są też one konsekwencją upośledzenia słuchu, zaburzeń motorycznych, społeczno-emocjonalnych czy neurologicznych. Niestety nadal mylnie diagnozowane lub pozostawiane bez specjalistycznego wsparcia. Dzieci z tym zaburzeniem mają ogromne trudności w szkole . Rozumieją polecenia, radzą sobie z zadaniami matematycznymi. W grupie rówieśniczej są lubiani, niestety nie używając języka werbalnego powoli wycofują się

z interakcji grupowych. Nie potrafią złożyć poprawnie zdania, forma gramatyczna ich wypowiedzi jest nieprawidłowa, zdania szczątkowe. Nie są w stanie zbudować prawidłowo pytania, nie rozwijają się podobnie do rówieśników. Z tego typu zaburzeń trudno wyrosnąć, czas jedynie pogłębia problem uwidoczniając coraz większe braki w rozwoju. Trudności pogłębiają się, gdy dziecko objęte obowiązkiem szkolnym musi zacząć uczyć się drugiego języka- obcego. Gdy jego rówieśnicy powtarzają słówka z języka obcego kilka razy i już pamiętają, on uczy się wiele razy, nadal ma trudności w opanowaniu. Domyśleć się można, że może prowadzić do niechęci uczenia się języków obcych. Pierwsze objawy widać u dzieci, gdy intensywnie rozwija się ich mowa. W naturalnym procesie nabywania języka między 1-2 rokiem życia dzieci bardzo chętnie i intensywnie rozwijają mowę. Powtarzają wszystko co wydaje melodię, co ma rytm. Powtarzają sylaby, pierwsze słowa. Nie zawsze wyraźne, skracają je i przestawiają sylaby. Jest to naturalne. Dzieci między 3-4 rokiem życia wzbogacają swoje wypowiedzi, wydłużają zdania, mowa staje się coraz bardziej wyraźna. Jeszcze nie wszystkie dźwięki wypowiadają wyraźnie. Potrafią komunikować się używając słów. W czasie zabawy tworzą krótkie dialogi, chętnie bawią się wchodząc w różne role, np. udają kierowcę lub księżniczkę. Rodziców powinno zaniepokoić brak rozwoju mowy. Dziecko kończy rok, dwa, trzy a mowa nie pojawia się. Mitem jest stwierdzenie, że trzeba dać dziecku czas i poczekać aż samo zacznie mówić. Dzieci prawidłowo rozwijające się samoistnie nabywają mowę. Nie ma dzieci „leniuchów”. Proces nabywania mowy jest naturalnie wpisany w rozwój dziecka. Istnieją różne przyczyny późniejszego mówienia, nie wszystkie od razu wskazują na SLI. Dlatego gdy nasze dziecko na skończone 3 lata, a nie posługuje się mową, choć w niewielkim zakresie,(powinno użyć minimum 30 słów) należy skonsultować się z logopedą, neurologiem, neurologopedą, lub psychologiem by ustalić przyczyny takiego stanu. Nigdy nie możemy czekać. Małe dziecko bardzo intensywnie rozwija swoje wszystkie funkcje i umiejętności. Wczesne rozpoznanie i odpowiednio zaplanowane działania wspierające, terapeutyczne pomogą dziecku. Nauczą rodziców jak skutecznie rozwijać jego mowę. Również specjalistyczne wskazania dla nauczycieli ułatwią kontakt z dzieckiem i pomogą w skuteczniejszym procesie nabywania umiejętności pisania i czytania w latach szkolnych.              

                                                                                 Magdalena Kryźba 

                                                                                       BIS 9/13 2013

__________________________________________________________________________________________________

     Coraz więcej dzieci z wadami wymowy.

 

Wady wymowy to problem, który coraz mocniej dotyka dzieci. Obecnie coraz później zaczynają mówić. Jeżeli po ukończeniu dwóch lat nie używa minimum 20 słów typu: daj, tam, mama, tata, pić, mniam to zalecam kontakt ze specjalistą – mówi Magdalena Kryźba logopeda, glottodydaktyk i trener Biofeedback, prowadząca Studio Terapii Mowy przy ul. Okrzei w Brzezinach. Czasami brak prawidłowej wymowy w tym okresie wynika ze zwykłego opóźnienia rozwojowego w mowie, które częściej występuje u chłopców niż u dziewczynek. Nie jest to powód do zmartwień, jednak czasami jest wynikiem nieprawidłowego rozwinięcia lub budowy narządów artykulacyjnych ( podniebienia, języka itp.). Często udaje się to poprawić w trakcie intensywnej terapii logopedycznej. Czasami konieczne jest założenie aparatu ortodontycznego, a niekiedy zabieg chirurgiczny. Z tego też powodu jednym ze specjalistów oglądających dziecko, a zwłaszcza jamę ustną, po urodzeniu powinien być logopeda, aby ewentualną wadę rozwojową można było jak najszybciej wykryć i skorygować. (np. zbyt krótkie wędzidełko)

Inne problemy z wymową dzieci zawdzięczają swoim rodzicom. Problem w wymowie (s, z, c, dz) tzw. seplenienie, spowodowany jest długotrwałym używaniem smoczków. Według światowej organizacji zdrowia smoczek przez dziecko powinien być używany jedynie do 10 miesiąca życia. Późniejsze jego stosowanie może spowodować problemy z wymową, które są wynikiem złego zgryzu zębów, nieprawidłowego kształtu podniebienia, przedłużania odruchu ssania itp. Dotyczy to wszelkich rodzajów smoczków zarówno gryzaczków jak i smoczków na butelkach. Czasami dzieci problemy z wymową zawdzięczają swojemu najbliższemu otoczeniu np. dziadkowie, opiekunki, z wadą wymowy od których dzieci uczą się mówić. Innym problemem jest to, w jaki sposób zwracamy się do dzieci. Rodzice nie powinni zbyt długo do swoich szybko rosnących pociech mówić dziecięco, używając mowy pieszczotliwej.

Rodzice bardzo często przyprowadzają dzieci do logopedy, gdy dziecko ma problem z wymową głoski ( r ). Jest to częsty problem, jednak trzeba wiedzieć, że wymowa tej głoski rozwija się w kilku etapach. Ostatni etap przypada na ok. 6-7 rok życia i jeżeli w tym wieku dziecko nie wymawia ( r ) to dopiero wtedy można uznać to za nieprawidłowość. 3- latek powinien wymawiać (s, z, c,dz) 4-latek (sz, ż, cz, dż) a jeżeli 5 latek zamiast (r ) wymawia (l ) to nie jest to jeszcze problem do zmartwień – wyjaśnia Magdalena Kryźba. Inny częsty problem z wymową dotyczy zamiany głosek (k, g) na (t, d) np. zamiast „kot” dziecko mówi „tot”, zamiast „koń” mówi „toń”. Jeżeli dziecko skończy 3-lata i tak mówi to bezwzględnie trzeba udać się do logopedy, gdyż przyczyną tego zaburzenia przy prawidłowym słuchu fizycznym może być zaburzenie słuchu fonematycznego, lub tzw. podniebienie, gotyckie (tylna część podniebienia jest wysoko wysklepiona) przez co język nie dotyka do podniebienia i dziecko Nie może powiedzieć (k). Jeśli coś nas niepokoi, lub nie wiemy czy nasze dziecko rozwija się prawidłowo, wystarczy raz spotkać się z logopedą i o wszystko zapytać. Jedno spotkanie konsultacyjne wystarczy, by rodzice świadomie dbali i rozwijali mowę swoich pociech.

 

                                                       EXPRESS ILUSTROWANY, 29 października 2011 r.

W dniu 18 listopada 2016 r.


  logo1xpng

DEBATA "DZIECKO PODMIOT CZY PRZEDMIOT W PROCESIE WYCHOWANIA"

W dniu 18 listopada 2016 r. w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Brzezinach odbyła się debata na temat: „Dziecko – podmiot czy przedmiot w procesie wychowania”. Debata została zorganizowana we współpracy z Poradnią Psychologiczno – Pedagogiczną w Brzezinach. Debatę otworzył Starosta Brzeziński Pan Edmund Kotecki. Prelegantami byli specjaliści z zakresu psychologii reprezentujący Poradnię Psychologiczno – Pedagogiczną w Brzezinach oraz Archidiecezjalny Ośrodek Adopcyjny w Łodzi. Swoje wystąpienia przygotowali również kurator z Sądu Rejonowego w Brzezinach i logopeda ze Studia Terapii Mowy. W debacie uczestniczyli przedstawiciele Wydział Rodziny i Polityki Społecznej Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego, dyrektorzy szkół podstawowych, przedstawiciele ośrodków pomocy społecznej z terenu powiatu brzezińskiego, przedstawiciele Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej oraz Komendy Powiatowej Policji w Brzezinach.

Program debaty:
10: 00 – 10:15 Rozpoczęcie. Powitanie gości
10:15 – 10:45 „Kryteria diagnostyczne i postępowanie wychowawcze z dzieckiem z zespołem FAS” – Paweł Nowak – psycholog
10:45 – 11:15 „Słonie, żółwie i meduzy, czyli o przywiązaniu jako fundamencie rozwoju człowieka” – Aleksandra Pawłowska – psycholog
11:15 – 11:30 Przerwa kawowa
11:30 – 12:00 „Wychowanie dla wartości i do odpowiedzialności” – Alicja Klemańska – psycholog
12:00 – 12:20 „Małoletni, nieletni czy młodociany? Dziecko w świetle obowiązujących przepisów prawnych” – Ewelina Krasnowska – Kierownik Zespołu Kuratorskiej Służby Sądowej
12:20 – 12:50 „Wczesna profilaktyka logopedyczna. Wykrywanie i zapobieganie nieprawidłowości rozwoju
u dzieci” – Magdalena Kryźba – logopeda

  http://pcpr-brzeziny.pl/2016/11/23/debata-dziecko-podmiot-czy-przedmiot-w-procesie-wychowania/ 


img_0714jpg

Dziecko – podmiot czy przedmiot w procesie wychowania


        RECEPTA NA SZCZĘŚCIE / NASTOLATEK W HARMONII Z DOROSŁYM/                                    

Każdy człowiek przechodzi okres dorastania. Niektórzy z nas mają go już za sobą inni właśnie w niego wkraczają. Przyjmuje się, że etap dorastania rozpoczyna się miedzy 12-24 rokiem życia. Na samą myśl mamy gęsią skórkę wspominając etap dojrzewania swoich dzieci. Nie musi tak być.

Chciałabym przedstawić pogląd znanego profesora Daniela J. Siegela pracującego na UCLA School of Medicine. Jego zdaniem dojrzewanie nie jest najtrudniejszym i najbardziej przykrym etapem w życiu młodego człowieka i jego najbliższych. Nastolatek wreszcie poczuje się ważny i zrozumiany jeśli zmienimy perspektywę patrząc na etap dojrzewania.

 Jednym z największych mitów jest przekonanie, że „buzujące hormony” mogą doprowadzić nastolatka do utraty kontroli nad swoim życiem. Najnowsze badania dowiodły, że to nie hormony, lecz zmiany rozwojowe w mózgu, odpowiadają za kształtowanie doświadczeń dorastającego człowieka.

Kolejnym mitem jest przekonanie, że dorastanie to czas niedojrzałości. Okres ten postrzegany jest jako niewygodny, który musimy przeminąć. Dorastanie może być dezorientujące i przerażające, gdyż doświadczamy przeżyć nowych, intensywnych często zaskakujących. Z punktu widzenia rodziców, nauczycieli, zachowanie nastolatków wydawać się może niezrozumiałe i bezsensowne. Tak nie jest. Rozwój młodego człowieka możliwy jest właśnie dzięki zmianom. Testowanie tego co fascynujące i nowe, wyznaczanie i sprawdzanie granic. Rozwijanie pasji. To daje szansę na budowanie charakteru.

                Trzecim mitem jest podejście mówiące o tym, że dorastanie to całkowite przejście do niezależności od dorosłych. Jak trudno zupełnie oderwać się od rodziny. Jak ciężko musi być tym, którzy muszą dokonywać wyboru samodzielność? Czy uwiązanie z rodziną. Tak nie musi być. Na tym etapie życia rzeczywiście pojawia się ogromna potrzeba by uniezależnić się od rodziców. Jest ona naturalna. Najbardziej zdrowa relalcja dziecko-rodzic powinna polegać na stworzeniu pewnej zależności, a nie całkowitej samodzielności. W okresie dojrzewania więzi z rodzicami ulegają zmianie. Ważniejsze stają się relacje przyjacielskie. Nastolatki nie potrzebują opieki. Dystansują się od rodziców oraz innych dorosłych. Środowisko rówieśnicze staje się najważniejsze. W sposób naturalny uczą się troszczyć o innych i korzystać z pomocy innych . Na tym polega zależność , którą nastolatek w sposób naturalny zaczyna tworzyć z dorosłymi najczęściej rodzicami. Taka zmian powinna nam rodzicom uświadomić, że nastolatek nie chce nas porzucić, relacje muszą zmienić się. Nastolatek jako partner i przyjaciel. Rodzice jako osoby zaufane wspierające i rozumiejące naturalną potrzebę nastolatka do samodzielnego poznawania świata i badania granic.

                Dorastanie to bardzo ważny etap. Nie może zostać pominięty, przeczekany. Dla nastolatka to krok w zupełnie nową rzeczywistość. Poszukując swojej drogi, lepiej mieć u boku przyjaciela wspierającego, niż krytykującego rodzica nakazującego i zakazującego. Jasne, że na drodze do pełnej dojrzałości nastolatek nieraz się potknie lub zrobi coś niewłaściwie. Ma do tego prawo. Doświadczenie, które sam sobie funduje dają szanse na odnalezienie tej drogi w której będzie czuł się szczęśliwy i zrealizowany. Marudzenie, krytykowanie go może jedynie spowodować osłabienie relacji z rodzicami. Kreatywność i rozwój kompetencji społecznych jest w tym czasie ogromna. Nastolatek budując relacje z innymi nowymi grupami społecznymi eksploruje świat. Rodzice muszą to zrozumieć. Jeśli chcą nadal iść tą samą drogą w relacji tym razem partnersko-przyjacielskiej. Nastolatek popychany naturalnymi etapami rozwoju i tak będzie poznawał świat samemu wyznaczając sobie granice. Będzie poszukiwał pasji i rozwijał własne zainteresowania. Będzie mu łatwiej jeśli jego najbliższa rodzina będzie go wspierała a nie tylko nakazywała i zabraniała.

                „Potencjał dorastania to ESENCJA udanego życia- zarówno w okresie dorastania, jak i w dorosłości.”-pisze w swojej książce Daniel Siegel „Burza mózgu nastolatka”

Okazuje się, że recepta na szczęście podana przez naturę właśnie w okresie dorastania. Naturalna potrzeba do rozwijania poniższych sfer daje zadowolenie i szczęście w każdym wieku, u nastolatka, 30-latka, 40-latka, 50-latka i 70-latka.

·         ENERGIA EMOCJONALNA- musimy docenić i uszanować swoje wewnętrzne przeżycia, które w okresie dorastania są najbardziej intensywne. W dorosłości mogą nadawać sens naszemu życiu. Dodają energii do życia napędzając szczęście.

·         ZAANGAŻOWANIE SPOŁECZNE- przebywając  z innymi ludźmi czerpiemy dużo radości i satysfakcji. Wiek nie ma tu żadnych ograniczeń. Gdy spotykam ulubionych znajomych zawsze świetnie się bawimy i dobrze czujemy. W okresie dojrzewania kontakty z innymi są najważniejsze.

·         POSZUKIWANIE NOWOŚCI –wynika z potrzeby poszukiwania nowych doświadczeń. Dzięki doświadczeniom stymulujemy swoje zmysły, emocje, myśli oraz ciało. Nastolatek naturalny sposób poszukuje tego typu przeżyć. Dorosły również potrzebuje odkrywania nowości fundując sobie doznania wielozmysłowe.

·         TWÓRCZA EKSPLORACJA –zmiana perspektywy myślenia, kreatywność w działaniu, tworzenie czegoś nowego, odkrywanie i ulepszanie. To pozwala rozwijać pasje, powoduje zadowolenie i radość z obcowaniem ze światem.

 

Dorosły, który zatracił zdolność odczuwania intensywnych emocji, nie zrozumie entuzjazmu  nastolatka. Często przeszkadza mu ten nadmiar emocji i radości, który przenika przez całe ciało nastolatka. Nastolatek prowadzi bogate życie towarzyskie. Nudny, ogarnięty rutyną dorosły często czuje się samotny, przemęczony . Brak u niego chęci do wypróbowywania nowych sposobów myślenia i działania. W odbiorze nastolatka jest nudny, stary i z innej epoki. Można to zmienić. Dorośli wciąż wymagają od nastolatków podporządkowania, trzymania się wyznaczonych reguł i kanonów postępowania. A właśnie ta rutyna hamuje rozwój młodego człowieka. Przepaść pokoleniowa jest do pokonania. Dorosły musi popatrzeć na swojego nastolatka jak na odpowiedzialnego, młodego człowieka chcącego rozwijać swoje pasje i zainteresowania, w poszukiwaniu swojego miejsca na świecie. Dorośli muszą zawrócić do przeżyć ze swojego nastoletniego życia. Poczuć napływ emocji i zrozumieć, że uczymy się przez całe życie. Dorosły ma więcej doświadczeń, może się mini dzielić z nastolatkiem, nie może narzucać własnej wizji przyszłości. Taka relacja jest ogromnym wsparciem dla rodziców i dla nastolatków. Rodzic czuje, że ma kontakt z dzieckiem, a nastolatek wie, że rodzic wspiera go w jego pierwszych krokach w dorosłość.

                                                                                                                                                      Magdalena Kryźba

glottodydaktyk, logopeda, pedagog, trener biofeedback, nauczyciel przedszkolny i wczesnoszkolny, terapeuta zajęciowy