artykuły plakaty

Zaburzenia Integracji Sensorycznej

Objawy dysfunkcji integracji sensorycznej

Nieprawidłowa integracja sensoryczna przejawia się w różnych dysfunkcjach. Pojawiają się one, gdy układ nerwowy niewłaściwie organizuje bodźce zmysłowe. Dysfunkcje nie są związane z uszkodzeniem narządów zmysłów, np. z niedosłuchem czy wadą wzroku. Dysfunkcje integracji sensorycznej dotyczą nieprawidłowości w zakresie przetwarzania bodźców sensorycznych w obrębie następujących systemów: czuciowego (dotykowego), słuchowego, wzrokowego, węchowego i smakowego.

Objawy dysfunkcji integracji sensorycznej

•   wzmożoną lub obniżoną wrażliwością na bodźce

•   opóźnionym rozwojem mowy

•   niewłaściwym poziomem uwagi

•   obniżonym poziomem koordynacji ruchowej

•   nieprawidłowym poziomem aktywności ruchowej

•   trudnościami w zachowaniu


Wybrane objawy dysfunkcji integracji sensorycznej

•   jest niespokojne, płaczliwe, ma kłopoty z zaśnięciem

•   ma trudności z samodzielnym piciem, żuciem i przełykaniem pokarmów (preferuje dania       papkowate)

•   źle toleruje wykonywanie przy nim czynności pielęgnacyjnych i higienicznych, takich jak: obcinanie  włosów, paznokci, mycie twarzy, zębów, smarowanie kremem, czesanie, czyszczenie nosa, uszu itp.

•   wiele czynności samoobsługowych wykonuje z trudem, powoli, niezdarnie

•   ma problemy z samodzielnym myciem się, ubieraniem, zwłaszcza zapinaniem guzików i   sznurowaniem butów

•   ma słabą równowagę: potyka się i upada częściej niż rówieśnicy, prawie zawsze ma jakiś siniak   czy  zadrapanie

•   podczas dłuższego siedzenia ma trudności z utrzymaniem głowy w pozycji pionowej, podpiera ją   ręką, kładzie się na stoliku itp.

•   jest nadruchliwe, nie może usiedzieć/ustać w jednym miejscu

•   trudno się koncentruje, łatwo rozprasza

•   jest impulsywne, nadwrażliwe emocjonalnie, często się obraża,

•   bywa uparte, negatywistyczne

•   w porównaniu do innych dzieci czy wymogów sytuacji porusza się zbyt szybko lub za wolno

•   wchodząc/schodząc po schodach częściej niż inne dzieci trzyma się poręczy, niepewnie stawia     nogi

•   nieumyślnie wchodzi lub wpada na meble, ściany, inne dzieci,

•   niewłaściwie trzyma różne przedmioty codziennego użytku, np. nożyczki, sztućce czy przybory do   pisania

•   unika dziecięcego baraszkowania z rodzicami lub rodzeństwem,

•   uwielbia ruch, poszukuje go, dąży do niego, jest stale w ruchu – biega, podskakuje, często   zmienia  pozycję ciała

•   przejawia wygórowany lęk przed upadkiem lub wysokością, okazuje niepokój, gdy musi oderwać   nogi od podłoża, np. wejść na wysokie schody, na drabinkę, usiąść na wysokim stołku

•   w nowym miejscu czuje się zagubione, potrzebuje sporo czasu by zdobyć orientację w otoczeniu

•   często myli stronę prawą i lewą, w obrębie własnego ciała oraz w otaczającej przestrzeni, podczas   gier zespołowych zdarza się, że biegnie w innym kierunku niż jego drużyna, w inną stronę niż piłka,   którą ma złapać, jest zdezorientowane, ma słabe wyczucie odległości,

•   nie ma ustalonej dominacji stronnej ciała (od 4 roku życia)

•   ma trudności z czytaniem i pisaniem, częściej niż inne dzieci w jego wieku myli, odwraca znaki   graficzne, ma trudności w przepisywaniu, przerysowywaniu z tablicy

•   ma kłopoty z cięciem nożyczkami, rysowaniem po śladzie, kalkowaniem itp.

•   sprawia wrażenie słabego, szybko się męczy

•   nie lubi karuzeli, huśtawki, lub przeciwnie – uwielbia to


 Trudności z integracją sensoryczną zauważane są u dzieci pierwszych latach życia. Oceną rozwoju sensorycznego zajmują się jedynie Terapeuci Sensoryczni. Są to osoby specjalnie kształcone, posiadające kwalifikacje i uprawnienia by móc ocenić, dokonać diagnozy rozwoju poszczególnych sfer. Dziecko jest całością i podejście holistyczne może w pełni pomóc w prowadzonych działaniach terapeutycznych. Dzieci te znaczniej później nabywają mowę. Współpraca logopedy i terapeuty sensorycznego może pomóc dziecku w wyrównywaniu nieprawidłowości.  

więcej w książkach


Zespół Aspergera

Jeśli twoje dziecko zachowuje się jak "mały profesor", mimo trudności w interakcji z otoczeniem potrafi zapamiętać całe ciągi liczb, dat i szczegółów, które są dla niego istotne, a na dodatek ma nerwicę natręctw i sporo trudności z podejmowaniem decyzji, warto przyjrzeć się bliżej jego zachowaniu.

Nie popadajmy jednak od razu w przesadę. Twój maluch nie musi wcale cytować z pamięci całej książki telefonicznej lub rozkładu jazdy pociągów, żeby stwierdzić u niego niepokojące zmiany. Nawet jeśli ma wysoki iloraz inteligencji, może cierpieć na zespół Aspergera, czyli potocznie mówiąc łagodną odmianę autyzmu (a dokładniej zaburzeń ze spektrum autyzmu).

W 1944 roku austriacki pediatra i psychiatra dziecięcy Hans Asperger w jednej ze swych prac naukowych poświęcił uwagę niezwykłym dzieciom, które zachowywały się jak "mali dorośli". Nie interesowały ich kontakty z rówieśnikami, nie bawiły ich infantylne gry zespołowe i zdecydowanie wolały wycofać się z otoczenia, by poświęcić czas na realizację swoich pasji. Niestety większości ludzi nie było łatwo się z nimi skomunikować.

Mniej więcej w tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych lekarz psychiatra - Leo Kanner - również zauważył i gruntownie opisał objawy wycofania i unikania kontaktu z innymi wśród pewnej grupy dzieci. Jednak dopiero w latach 80. Lorny Wing - matka autystycznej dziewczynki i psychiatra, spopularyzowała specyficzne zaburzenia towarzyszące spektrum autyzmu. Dzięki odwołaniu do prac austriackiego pediatry, nadano im nazwę zespołu Aspergera.

Czym się różni autyzm od zespołu Aspergera?

Choć najbardziej zauważalną różnicą pomiędzy osobami ze zdiagnozowanym zespołem Aspergera a pacjentami z autyzmem jest to, że prawidłowo rozwijają mowę i nie mają żadnych problemów z procesami myślowymi, to jednak wcale nie oznacza to, że nie mają oni problemów z komunikacją społeczną.

Wiele badań potwierdza, że zespół Aspergera występuje dużo częściej niż klasyczny autyzm. Statystycznie można go zaobserwować u 20-25 dzieci na 10 tys. i z nieznanych dotąd przyczyn częściej dotyczy chłopców, natomiast autyzm dolega średnio 4 na 10 tys. pacjentów.

Objawy zespołu Aspergera

Pełen obraz zaburzeń można zaobserwować dopiero około 4 roku życia dziecka. Towarzyszą im zazwyczaj

1. Zaburzenia funkcji społecznych - egocentryzm, nieumiejętność nawiązywania kontaktów z rówieśnikami, nadmierna lub zupełnie ograniczona emocjonalność, reakcje nieadekwatne do sytuacji.

2. Skupienie się na powtarzaniu tych samych czynności, ograniczone zainteresowania

3. Problemy z komunikacją pozawerbalną

4. Niezdarność ruchów i gestów

5. Zaburzenia empatii w stosunku do otoczenia

6. W okresie dziecięcym częste napady złości

7. Specyficzne poczucie humoru lub jego brak (czasem komizm danej sytuacji postrzegany jest przez osoby z zespołem Aspergera jako zupełny brak logiki)

Często wielu rodziców myli zachowania towarzyszące zespołowi Aspergera nie tylko z autyzmem, ale i z ADHD

Geniusz czy Asperger?

U osób z zespołem Aspergera można zaobserwować niezwykłe zdolności, które często towarzyszą wielu sławnym ludziom. Piękne umysły mogą dokonywać wielu poważnych dokonań w różnych dziedzinach - od fizyki kwantowej po literaturę piękną czy sztukę.

Mnóstwo wybitnych ludzi ma często takie cechy charakteru, które utrudniają im normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Ich najbliższym czasami nie jest łatwo z nimi wytrzymać. W wielu wypadkach przyczyną nieumiejętności nawiązywania dobrego kontaktu z otoczeniem są zaburzenia, które można klasyfikować jako zespół Aspergera.

Albert Einstein, którego biografowie uważają, że przejawiał objawy tej dolegliwości, mimo ogromnego geniuszu, nie potrafił wpasować się do reguł obowiązujących np. na wyższych uczelniach. Z tego powodu wolał przyjąć pracę w urzędzie patentowym, niż zmuszać się do poddania się wymogom normalnej, akademickiej pracy.

Charles de Gaulle był natomiast na tyle mało empatyczny w stosunku do otoczenia, że pozwoliło mu to na rozwinięcie niezwykłych zdolności przywódczych, którymi deklasował wrogów.

Człowiek - nie kosmita

Choć nie wszyscy cierpiący na zespół Aspergera przejawiają wybitne zdolności w danej dziedzinie, to jednak ich zachowanie wyraźnie się różni w porównaniu do innych ludzi.

Z takim stereotypowym postrzeganiem tych wyjątkowych osób walczy dr Joanna Ławicka, dr nauk społecznych i pedagog specjalny, autorka książki: Nie jestem kosmitą. Mam zespół Aspergera?

Wraz z Fundacją Prodeste udało jej się stworzyć kompendium wiedzy, którą powinien mieć każdy rodzic obserwujący odbiegające od normy zachowania u swoich dzieci.

Nie wszyscy ludzie mają świadomość, że ich trudne relacje z otoczeniem mogą wynikać ze specyficznych zaburzeń. U autorki zdiagnozowano zespół Aspergera dopiero wtedy, jak już była dorosła. Swój problem próbowała rozwiązać lecząc się z depresji, ale okazało się, że jej objawy mają zupełnie inne podłoże.

Jej książka próbuje udowodnić, że osoby, które muszą na co dzień żyć z aspergerem, wcale nie są chore i nie powinny się wstydzić swojego zachowania, ani narażać się z tego powodu na ostracyzm społeczny.

Publikacja sprowadza na ziemię wszystkich, którzy uważają takie osoby za kosmitów i uświadamia, że wystarczy uświadomić sobie, na czym polega ich odmienność, by zaakceptować ich zachowanie. Może uda się, by po przeczytaniu książki nikt już nie będzie reagował po napotkaniu na swej drodze takich niezwykłych jednostek cytując klasykę gatunku, czyli nieśmiertelne: "Houston, mamy problem".

Sławne osoby cierpiące na zespół Aspergera

Leo Messi

Piłkarz od dzieciństwa cierpi na zespół Aspergera. Czy dzięki temu zaburzeniu udało mu się dokonać tak wiele w piłce nożnej?      

Albert Einstein

Genialny twórca teorii względności wykazywał objawy zespołu Aspergera. Obsesyjne zainteresowanie rozwiązywaniem zagadnień naukowych doprowadziło go do przełomowych dla ludzkości odkryć. Wolał jednak przyjąć pracę w urzędzie patentowym niż wykładać na uczelni, co wymagałoby od niego większego zdyscyplinowania.

Thomas Edison

Twórca żarówki też miał objawy aspergera.

Ludwig van Beethoven

Około 30. roku życia muzyk zaczął tracić słuch, a jakby tego było mało, to na dodatek jego biografowie już we wczesnym dzieciństwie doszukują się objawów zespołu Aspergera.

Izaak Newton

Podobno mógł pracować przez 3 dni bez przerwy. Twórca prawa powszechnego ciążenia jako pierwszy wykazał, że te same prawa rządzą ruchem ciał na ziemi, jak i ciał niebieskich.

Charles Darwin

Twórca teorii ewolucji wykazywał objawy zespołu Aspergera. Czy dzięki temu udało mu się wpaść na to, na co wcześniej nikt nie zwrócił dostatecznej uwagi?

Hans Christian Andersen

Twórca magicznych baśni potrafił także tworzyć niezwykle misterne wycinanki, dopracowane w każdym szczególe, a obdarowując nimi dzieci sprawiał im ogromną frajdę.

Alfred Hitchcock

"Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie może już tylko rosnąć" - czy to zespół Aspergera genialnego reżysera "Ptaków" i "Psychozy" spowodował, że twórcy udało się nakręcić dzieła, o których do tej pory nie mogą zapomnieć jego widzowie?

Bill Gates

Prezes firmy Microsoft zaliczany jest do grupy osób wykazujących objawy zespołu Aspergera. Bez skoncentrowania się na swojej ulubionej dziedzinie nie byłby w stanie dokonać przełomu w świecie informatyki.

Wolfgang Amadeusz Mozart

Biografowie genialnego muzyka twierdzą, że w jego zachowaniu można się dopatrzyć objawów zespołu Aspergera. Czy bez tego zaburzenia byłby w stanie stworzyć tyle dzieł?

Lewis Caroll

Autor słynnej "Alicji w krainie czarów" - z zawodu matematyk, zanim wpadł na pomysł bajkowej alternatywnej rzeczywistości, miał spore problemy z komunikowaniem się w dzieciństwie. Jąkanie się utrudniało mu kontakt z otoczeniem, ale nie przeszkodziło mu to wpisać się w poczet literatury dziecięcej.

więcej na stronie

http://zdrowie.radiozet.pl/Zdrowie/Choroby/Czym-sie-rozni-zespol-Aspergera-od-autyzmu-00000830



poradnik dla rodziców i nauczycieli MAM ZESPÓŁ ASPERGERA
http://www.wwarszawie.org.pl/images/files/calosc-page.pdf

Dzieci mogą z radością chodzić do szkoły. POLECAM ARTYKUŁY

Metoda zielonego ołówka

pencils-447478_1920jpg

Metoda zielonego ołówka polega na zmianie techniki nauczania z tej opierającej się na podkreślaniu popełnionych przez dziecko błędów na koncentrację i wyróżnianie najdoskonalszych elementów.
 
Zamiast podkreślać w zeszycie dziecka czerwonym długopisem popełnione błędy zaznacz zielonym kolorem to, co wyszło naprawdę dobrze.

Jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma technikami?

•   Używając czerwonego długopisu do zaznaczenia błędów koncentrujemy się na tym co złe, niepoprawne, niedoskonałe. I niestety właśnie to zapisze się w pamięci dziecka – wytykanie błędów. Podkreślenie ich kolorem czerwonym wywołuje przy tym wiele nieprzyjemnych emocji: poczucie wstydu, niemocy, bycia niedoskonałym, strachu, itd.
 •   Druga technika polega na wyróżnieniu tego, co się udało. Ocenie takiej

towarzyszą zupełnie inne emocje oraz zachowania. Świadomie czy nie, dziecko na pewno powtórzy to, co zrobiło dobrze (i co zostało zauważone oraz docenione). Mamy tutaj do czynienia z zupełnie inną motywacją wewnętrzną: dziecko nie będzie koncentrowało się na niepopełnieniu błędów lecz na włożeniu wysiłku w powtórzenie sukcesu. To diametralna różnica w strukturze myślowej.
 Jaki wpływ na późniejsze życie ma podkreślanie błędów popełnianych przez dziecko?•   Od małego uczymy dziecko koncentrowania się na wadach, brakach, na tym co jest niepoprawne oraz na tym co nam wydaje się złe.
 •   Czerwony długopis podkreślający błędy dziecka pozostanie w jego głowie na całe życie. A wraz z nim poczucie bycia niedoskonałym. Może się okazać jedną z przeszkód stojących na drodze do osiągnięcia satysfakcji w życiu.
 

W OCENIE NIE PODKREŚLAJ BŁĘDÓW
WYRÓŻNIJ TO, CO WYSZŁO DOBRZE!!!

http://uptoclouds.pl/metoda-zielonego-olowka/ 

Dlaczego radosne i szczęśliwe dzieci uczą się szybciej?

Bez zrozumienia zasad funkcjonowania mózgu nie jesteśmy w stanie zmienić systemu edukacji. A bez tego w szkole ciągle będziemy marnować nasze dzieci. O problemie rozmawiamy z Marzeną Żylińską, autorką Książki „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi ”.

Obecny system edukacyjny z 45-minutowymi lekcjami, uczniami przykutymi do krzesła i nauczycielem jako jedynym źródłem wiedzy tkwi głęboko w systemie dziewiętnastowiecznym, kiedy celem edukacji było wychowanie i wykształcenie karnych obywateli, posłusznych i zdyscyplinowanych.

Wtedy nikt nie mówił, że dzieci mają być w szkole szczęśliwe. Ani gdzie indziej. Szczęście nie było celem ani kategorią społeczną. Dzisiaj jest inaczej. Za wszelką cenę chcielibyśmy, żeby nasze dzieci były mądre, dobre, ale przede wszystkim szczęśliwe. Szkoła, do której je odprowadzamy, powstała na użytek świata, którego już nie ma. I stąd biorą się problemy.

Dzieci idące do szkoły z ciekawością i chęcią nauki szybko ją tracą. Jak to się dzieje?

Proces uczenia się nie jest wlewaniem wiedzy do pustych i biernych umysłów uczniów. Mózg ma system selekcji informacji i przyswajając wiedzę, zawsze zadaje sobie pytanie: „Czy to jest mi potrzebne?”. Nie da się wtłoczyć komuś do mózgu tego, co ktoś inny uznał za ważne, każda jednostka sama musi uznać daną wiedzę za ważną lub przydatną. Dopiero wtedy uruchomi procesy, które są niezbędne, by wiedzę przyswoić i utrwalić. System edukacyjny z odgórnie ustalonym programem ignoruje wiedzę o funkcjonowaniu mózgu. W tradycyjnym podejściu uważamy, że nikt nie chce sam z siebie się uczyć, więc trzeba uczniów do nauki zmuszać. To nieprawda, bo dzieci mają naturalną chęć nauki i ciekawość świata. Te, które się czymś interesują i uważają coś za ciekawe, potrafią wchodzić w temat bardzo głęboko. Ale szkoła jest nastawiona na realizację programu, a nie na rozwijanie zainteresowań i talentów uczniów, więc edukacja idzie drogą opresji i wymuszania. To niszczy motywację wewnętrzną wynikającą z ogromnej naturalnej ciekawości poznawczej, jaką mają dzieci.

Szkoła powinna postawić na indywidualność uczniów?

Dziś wszystkich próbujemy nauczyć wszystkiego, ignorując indywidualne zdolności i zainteresowania. Ktoś może powiedzieć, że jeśli pozwolimy dzieciom wybierać, czego chcą się uczyć i co je interesuje, to nie nauczą się wielu rzeczy, które my uważamy za ważne. Tylko że teraz, nie mając tego wyboru, też się ich nie uczą, bo mózg i tak z całego programu edukacji wybiera to, co sam uzna za potrzebne i interesujące.
Badacze mózgu postulują, żebyśmy wreszcie zaczęli podchodzić do edukacji tak jak do innych dziedzin nauki. Na przykład w medycynie lekarz musi dobrać odpowiednią terapię do pacjenta. Jak pacjent źle reaguje na jakąś terapię, to się nie mówi, że on jest zły, tylko zmienia się leki, szuka innej terapii.
A w dzisiejszej szkole wszystkich uczniów próbuje się wtłoczyć w takie same, odgórnie ustalone ramy, ci zaś, którzy nie reagują na zastosowane metody zgodnie z planem, są określani jako słabi. I tu musimy zmienić podejście – jeśli jakaś metoda nauczania nie działa, trzeba szukać innej.
Należy wziąć pod uwagę, że każdy uczeń jest inny, każdy przychodzi z innego środowiska, w którym do tej pory kształtował się jego mózg. Każdy ma inny mózg i każdy uczy się inaczej. Tymczasem my mamy jeden model, który ma być dobry dla wszystkich.

Nasz system edukacyjny nie daje też dzieciom czasu na indywidualne tempo rozwoju. Żeby z otrzymanych informacji stworzyć wiedzę i trwale zapisać ją w strukturach pamięci, mózg musi z nich stworzyć sieć. Niepołączone ze sobą informacje nie tworzą wiedzy. Dlatego po podaniu nowych musi być czas na ich przetwarzanie. Podczas przetwarzania informacji w neuronach zachodzą określone zmiany, wzmacniają się już istniejące połączenia synaptyczne i powstają nowe. Na to potrzeba czasu. Tych procesów nie przyspieszą wymagania programu edukacyjnego.

To wina programu, że dzieci tracą zainteresowanie nauką?

Nie tylko. Mamy w mózgu takie struktury jak neurony lustrzane, które uczą się przez współbrzmienie i zarażanie. Dzieci zarażają się naszą pasją, entuzjazmem, zainteresowaniem, bo neurony lustrzane reagują na to, co dziecko obserwuje u otaczających je ludzi. Dlatego bardzo ważne jest to, kto uczy nasze dzieci w szkole, jakie to są osobowości. To nie mogą być ludzie ponurzy, zamknięci w sobie albo wręcz nielubiący dzieci. Nawet jeden toksyczny nauczyciel może wpłynąć na całe nastawienie dziecka do szkoły i nauki, dlatego jest absolutnie kluczowy.

A takie elementy jak wyposażenie szkoły, nowe technologie?

Zasada jest taka, że im bogatsze w bodźce środowisko edukacyjne, tym lepszy rozwój mózgu. Ale można sobie wyobrazić, że kreatywny nauczyciel nawet w klasie o gołych ścianach potrafi stworzyć warunki do dobrego rozwoju. Oczywiście zdarza się też, że słaby nauczyciel w dobrze wyposażonej klasie i z pomocą nowych technologii prowadzi nudne lekcje.

Ciekawą lekcję można zrobić i bez fajerwerków.

Dużo lepiej jest, na przykład ucząc biologii, wyjść z dziećmi na łąkę niż pokazać im film. Mózg najlepiej uczy się wielozmysłowo. Każdy z naszych zmysłów ma swoją reprezentację w korze mózgowej. Jeśli poznanie odbywa się tylko za pomocą jednego, dwóch zmysłów, jak to jest w przypadku oglądania filmu czy słuchania wykładu, to w korze mózgowej uaktywniają się jedynie obszary reprezentujące te zmysły. Jeśli natomiast dziecko poznaje coś aktywnie, w ruchu – budując, rzucając, rozmawiając, dotykając, oglądając, smakując, wąchając – czyli im więcej zmysłów zaangażujemy w poznanie danego zagadnienia, tym większy obszar struktur mózgowych będzie aktywny i bardziej się rozwinie.

Dlatego telewizja i komputer nie powinny zajmować dzieciom dużo czasu?

Siedząc przed ekranem, możemy rozwinąć co najwyżej tę część mózgu, która odpowiada za odbieranie bodźców wzrokowych i słuchowych. A na przykład grając w piłkę, angażujemy wzrok, słuch, zmysł równowagi, dotyk, ćwiczymy koordynację ręka – oko lub noga – oko, rozwijamy połączenia neuronalne, które z kolei rozwijają wyobraźnię przestrzenną i później wykorzystywane są na lekcjach matematyki.

Dziecko spędza w szkole około połowy swojego aktywnego czasu. Drugą połowę – popołudnia, weekendy, wakacje – mamy do dyspozycji my, rodzice. Jak ją dobrze wykorzystać?

Badacze mózgu wskazują, że nasz mózg uczy się cały czas. U dziecka ma znaczenie to, ile z nim rozmawiamy, ile czytamy mu książeczek, czy buduje zamki z piasku, czy puszcza latawce, jeździ na łyżwach… Istotne jest całe spektrum kontaktów dziecka ze światem. Każde z tych doświadczeń kształtuje mózg, budując i utrwalając indywidualną sieć neuronalną. Mózg lubi nowości. Im więcej nowych zadań i wyzwań, które dziecko pokonuje, tym lepiej. Świetne efekty przynosi czytanie dzieciom na głos – nawet wtedy, kiedy już same umieją to robić – rozwija słownictwo, koncentrację. Warto też dużo z dziećmi rozmawiać. Najsilniejszym motorem, który pcha dzieci ku wiedzy, jest ich naturalna ciekawość poznawcza. Dlatego zadają nam tyle pytań. Odpowiadajmy na nie najlepiej, jak umiemy, nie zbywajmy ich, traktujmy poważnie. Wychodźmy często z domu, poznawajmy świat wspólnie. Nie trzeba od razu jechać do Egiptu czy Tunezji, wystarczy pójść do parku lub na łąkę, gdzie można doskonale uczyć dzieci obserwowania świata. Zwykłe domowe czynności mogą być okazją do nauki matematyki.
Na przykład przygotowując ciasto i odmierzając składniki, gdy chcemy zrobić podwójną porcję, już jest okazja, żeby dziecko obliczyło, ile potrzeba mąki, jeśli w przepisie jest jedna szklanka, ile jajek, jeśli w przepisie jest pięć. Albo kiedy malujemy czy tapetujemy pokój – obliczamy, jaka jest powierzchnia ścian i ile rolek tapety trzeba kupić. W takich sytuacjach mózg od razu widzi, po co jest ta wiedza, i natychmiast uwalnia neuroprzekaźniki. Rozpoczyna proces budowy połączeń neuronalnych, które zapiszą zdobytą podczas tego pieczenia ciasta czy tapetowania wiedzę matematyczną.

Rodzice często nie wiedzą, co to znaczy dobra szkoła i jak ją znaleźć.

Głównym kryterium dla wielu rodziców jest to, jak szkoła wypada w testach. Pierwsze, co robią, to sprawdzają jej miejsce w rankingach. I to jest błąd. Miarą sukcesu szkoły jest to, czy dzieci zachowują w niej swoją naturalną chęć do uczenia się, czy są szczęśliwe i czy się rozwijają. Rozwój daje radość – to wynika z tego, jak działa nasz mózg. Ale tego nie pokażą testy z zero-jedynkowym kluczem.
Zamiast skupiać się na ich wynikach, powinniśmy większą wagę przykładać do relacji w szkole. Neuronaukowcy przekonują, że istnieje bardzo ścisła zależność pomiędzy jakością relacji międzyludzkich a osiąganymi wynikami.
Żeby uczeń chciał się uczyć od nauczyciela, musi go najpierw lubić. Są nauczyciele, którzy mówią: „Ja tu nie jestem od lubienia, ja tu jestem od uczenia”. To ogromny błąd i brak podstawowej wiedzy na temat przebiegu procesów uczenia się. Dobry nauczyciel to nie ten, który zrealizuje cały program i zrobi dużo testów. Dobry nauczyciel to ten, którego uczniowie lubią, z którym chętnie przebywają, któremu zadają pytania, a on ma dla nich czas i poświęca im uwagę. U takiego nauczyciela dzieci rozwijają swój potencjał i nie tracą chęci do uczenia się.
Słabi nauczyciele zabijają w dzieciach chęć do nauki i ciekawość poznawczą, a to jest najgorsze, co mogą dziecku zrobić. Stres zapisuje się w strukturach neuronalnych razem z informacjami z danego przedmiotu i pozostaje na całe życie w postaci trwałego urazu i niechęci do przedmiotu, którego ten nauczyciel uczy.

Nie ma powodu, byśmy się biernie przyglądali, jak nasze dzieci w szkole przeżywają stres, jak tracą zainteresowanie i wiarę w siebie, jak marnują talenty. Jeśli dziecko niechętnie chodzi do szkoły, boi się, nie chce się uczyć, to znaczy, że coś jest nie tak ze szkołą i nauczycielami, a nie z dzieckiem. Nie bójmy się w takich sytuacjach reagować. Nawet jeśli oznaczałoby to zmianę klasy czy szkoły. W Polsce jest 650 tysięcy nauczycieli, a wśród nich naprawdę wielu świetnych i wiele bardzo dobrych szkół, w których najważniejsze jest dziecko, a nie miejsce w rankingu. Do nich posyłajmy dzieci.

Powinniśmy zadać sobie pytanie: po co wysyłamy dzieci do szkoły? Czy chodzi tylko o wiedzę kognitywną, bo tę sprawdzają testy, na których z kolei opierają się rankingi? Czy może jednak w szkole powinno być też miejsce na bycie szczęśliwym, na rozwijanie umiejętności komunikacyjnych, współpracy z innymi, własnych zainteresowań i talentów?

Marzena Żylińska

Autorka licznych artykułów, materiałów dydaktycznych wykorzystujących wnioski płynące z badań nad mózgiem oraz książek „Między podręcznikiem a internetem” (Warszawa 2013) i „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi” (Toruń 2013). Prowadzi blog „Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce”.http://egaga.pl/dlaczego-radosne-i-szczesliwe-dzieci-ucza-sie-szybciej/


WIEMY JAK WSPIERAĆ DZIECI Z OPÓŹNIENIAMI ROZWOJOWYMI. PISZEMY PLANY INDYWIDUALNYCH DZIAŁAŃ, POWOŁUJEMY ZESPOŁY FACHOWCÓW, PRACUJEMY Z DZIECKIEM INDYWIDUALNIE.

 JAK ROZPOZNAĆ DZIECI UZDOLNIONE, PONADPRZECIĘTNE?

JAKIMI METODAMI WSPIERAĆ ICH ROZWÓJ?

DZIECI SZYBKO NUDZĄ SIĘ NA LEKCJI, CZĘSTO ZADAJĄ DUŻO PYTAŃ, BYWAJĄ RUCHLIWE I BARDZO CIEKAWE ŻYCIA, LUDZI I ZJAWISK. SĄ NIEKIEDY ODBIERANE JAKO MĘCZĄCE I PRZESZKADZAJĄCE W PRACY NAUCZYCIELA!( jak pisze Sękowski o dzieciach zdolnych:"...uczeń energiczny, bardzo aktywny intelektualnie, może być narażony na frustrację... Spostrzegany jest jako nadmiernie aktywny, potrzebuje stałej aktywności innych osób ze środowiska rówieśników. Może zaburzać plany innych. Zachowanie takie bywa spostrzegane jako brak zrównoważenia emocjonalnego i chęć zdominowania innych." ) POLECAM ARTYKUŁ PONIŻEJ.

                                                                                                Magdalena Kryźba  

Już u  2,3,4-latka możemy zaobserwować wyraźne sygnały świadczące o ponadprzeciętnych zdolnościach. Dotyczą różnych sfer: zdolności umysłowe, zdolności przywódcze, sztuki plastyczne, muzyczne, zdolności psychomotoryczne (sportowe), twórcze myślenie, specyficzne umiejętności w poszczególnych dziedzinach wiedzy. W literaturze przedmiotu odnajduję wskaźnik, że 5% populacji szkolnej to dzieci wykazujące się osiągnięciami jak i dzieci z potencjalnymi zdolnościami.

                            Jak rozpoznać zdolne dziecko ?

Charakterystyczne cechy uzdolnionych dzieci:

•   Jest bystrym obserwatorem.

•   Wykonuje zadania umysłowe z przyjemnością.

•   Uczy się szybko i dobrze.

•   Używa poprawnie wielu słów.

•   Zadaje bardzo dużo pytań.

•   Ma oryginalne pomysły.

•   Skupia swoją uwagę na prezentowanych zjawiskach.

•   Ma dobrą pamięć.

•   Z łatwością uczy się czytania.

•   Dominuje w zabawach z innymi dziećmi ( rówieśnikami i starszymi).

•   Ma pomysły na zabawę, gdy bawi się z innymi.

•   Spędza dużo czasu na malowaniu, wycinaniu, klejeniu, lepieniu itp.

•   Ma dobre wyczucie perspektywy i szczegółu, gdy rysuje.

•   Rysuje oryginalne rysunki, które nie przypominają rysunków innych dzieci.

•   Lubi oglądać obrazy i komentować je.

•   Jest ożywiony, gdy rozwiązuje problem, bądź dokonuje jakiegoś odkrycia.

•   Jest dobrym obserwatorem ludzi i zjawisk.

•   Przejawia radość z życia.

•   Jest pewny siebie, jeśli chodzi o jego umiejętności rozwiązywania nowego problemu.

•   Ma wielu przyjaciół i kolegów.

•   Jest zawsze chętne do odkrywania nowego otoczenia.

•   Inni traktują go jako przywódcę.

•   Wymyśla pomysłowe opowiadania i lubi je opowiadać.

•   Przejawia bardzo niezależne postawy wobec życia.

•   Przejawia zamiłowanie do zabaw językowych, gier słownych (rymowanki, zgadywanki)

•   Niegrzecznie zachowuje się zwłaszcza w chwilach znudzenia.

•   Brak cierpliwości wobec rówieśników wolniej kojarzących fakty.

•   Ma dobre poczucie rytmu i lubi poruszać się w takt melodii.

•   Posługuje się ekspresywnymi ruchami ciała dla okazania nastroju, emocji. (zarówno tych przyjemnych i nieprzyjemnych)

•   Ma dobrą koordynację ruchów.

•   Nie zraża się łatwo gdy coś jest nie po jego myśli.

•   Lubi rozwiązywać zadania liczbowe.

•   Chce poznać przyczyny zjawisk.

•   Jest manualnie zręczne i potrafi manipulować niewielkimi przedmiotami.

•   Bardzo pochłaniają go rzeczy, wobec których wykazuje zainteresowanie.

•   Bez przerwy eksperymentuje z nowymi rzeczami.

•   Woli samodzielnie rozwiązywać problemy.

•   Jest bardzo pomysłowe w znajdywaniu odpowiedzi i nowych sposobów robienia czegoś.

•   Ma bujną, bogatą wyobraźnię, tworzy świat fantazji.

 Potrzebujemy  ludzi inteligentnych, dlatego odpowiedzialność wychowania zdolnych dzieci, czy nawet genialnych zależy w dużej mierze od dorosłych,od nauczycieli i wychowawców, a przede wszystkim od rodziców.  To, czy wrodzony potencjał zostanie urzeczywistniony, będzie znaczącym krokiem w kierunku rozwoju zdolności.

David Lewis podaje 10 sposobów wspierania rozwoju dziecka (wzbogacania świata naszego dziecka)

1. Wszystkie dzieci mają potrzebę dokonywania odkryć.

2. Dzieci poznają świat przez rozwiązywanie problemów.

3. Zadanie nie jest skomplikowane samo w sobie, dziecko nie rodzi się głupie.

4. Porażka nie jest oznaką niższości umysłowej dziecka.

5. Należy sprawdzić ,czy wszystkie dane są w pełni dla dziecka zrozumiałe.

6. Należy sprawdzić czy dziecko zna właściwe strategie potrzebne do rozwiązania problemu.

7. Czy dziecko rozumie to, czego od niego się oczekuje.

8. Porażka wynika z lęku przed zadaniem.

9. Zdawanie sobie sprawy z poniesionej klęski, naprawienie błędu, uczenie się na błędach.

10. Należy zachęcać i wzmacniać dziecko przy rozwiązywaniu problemów.

DZIECKO RODZI SIĘ WSZECHSTRONNIE UZDOLNIONE, Z PEŁNĄ MOŻLIWOŚCIĄ ROZWOJU WE WSZYSTKICH KIERUNKACH. TRZEBA STWORZYĆ MU MOŻLIWOŚCI ROZWOJU.

                                                                                               D.Levis

Rok 2010/2011 minister Katarzyna Hall ogłosiła Rokiem Odkrywania Talentów, uzasadniając tę ideę koniecznością zapewniania indywidualnego podejścia do potrzeb i zdolności każdego ucznia. ...zdolności, zainteresowania, możliwości poszczególnych uczniów są różne. Różnym dzieciom potrzebne są różne drogi edukacyjne. Misją szkoły jest pomoc wszystkim dzieciom w rozwoju ich talentów i umiejętności. Tylko szkoła nastawiona na wsparcie każdego dziecka w jak najpełniejszym rozwinięciu jego możliwości i zdolności zminimalizuje ryzyko zgubienia po drodze "diamentów", a tymi wyłonionymi odpowiednio się zajmie" (http://www.men.gov.pl/ 2010.01.09

LITERATURA

Dyrała Beata, "Edukacyjne wspieranie rozwoju uczniów zdolnych", Wydawnictwo Akademickie ŻAK

Lewis Dawid, "Jak wychować zdolne dziecko”, PZWL

Puślecki Władysław, "Wspieranie elementarnych zdolności twórczych uczniów", Impuls

Sękowski Andrzej, "Osiągnięcia uczniów zdolnych", Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Smutny Joan, Eby Judy ,"Jak kształcić uzdolnienia dzieci i młodzieży", WSiP